DOTYK SERCA PRZECZYTAJ ROZDZIAŁ BLOG O AUTORCE WYDAWNICTWO
ILLUMINATIO

Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,
Nie rozdzieraj szat
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak, jak umiesz,
Bez słów, jak drzewa, jak trawy, jak morza,
Które również zmawiają modlitwę bez słów.

Słowa są nieporadne, zawodne.
Nieokreślone i nieokreślające.
Są rozczarowaniem. Bolesną omylnością.
Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo, jak trawa, jak morze…

Roman Brandstaetter(1906-1987)
Modlitwa bez słów

Ochrzcili ją, kiedy miała 2 lata. Rodzice zdecydowali się, kiedy była o krok od śmierci. Jak pamięta dzieliło ją pięć minut od przejścia na drugą stronę. Widać zdecydowała się, żeby tu zostać i przerobić to, co było jej pisane.
Wszystko wskazuje na to, że już od wczesnej młodości sama szła przez życie, a tak naprawdę jej marzeniem było iść razem. Razem dzisiaj znaczy dla niej więcej niż, wspaniały partner na życie, którego pragnęła od zawsze jak tylko pamięta. Razem znaczy dla niej - z Bogiem.

Nie modliła się o dobrego męża jak jej koleżanka, która już w wieku dwunastu lat codziennie chodziła do kościoła prosząc Boga o dobrego męża. Dowiedziała się o tym, kiedy sama już była po rozwodzie. Modlitwy, przyniosły jej doskonały rezultat, bo zgodnie z młodzieńczymi marzeniami wykreowała wspaniałego partnera i od wielu lat jest szczęśliwą żoną, matką i kochanką jednocześnie.

Małgorzata zapewne też by się modliła o to, co dla niej w życiu zawsze było najważniejsze, ale nie była świadoma, że można tak robić, no bo i skąd miała się nauczyć jeśli nikt jej o tym nie powiedział.
Na religię przestała chodzić wkrótce po tym jak ksiądz zostawił na jej ciele ślady rózgi, gdy zbyt gorliwie dopytywała o niepokalane poczęcie Jezusa. Dziś już zna odpowiedź na to pytanie, ale bynajmniej nie otrzymała go od księdza. W ogóle z tą wiarą to było w jej życiu wiele zamieszania. Przystępując do pierwszej komunii skłamała, bo ksiądz zadał jej prowokacyjne pytanie, gdy samotnie podeszła do ołtarza. Bała się tego momentu potwornie i kiedy usłyszała, „ co ty dziecko, nie masz rodziców?”, bez wahania odpowiedziała ,że nie ma i przyjęła ciało Chrystusa. Tak dopełnił się ten ceremoniał i już więcej nie chodziła do kościoła nie licząc tych kilku procesji, w których sypała kwiatki, żeby zaprezentować swoje długie włosy i taftową sukienkę.
Kiedy umierała jej matka, ponownie z całą ufnością zwróciła się do Boga prosząc Go o życie dla niej. Cud się nie zdarzył i matka umarła. To było dla niej dowodem wprost, na to, że Boga nie ma, bo gdyby był nie pozwoliłby jej odejść.
Matka nie chciała księdza, ani sakramentów, umarła cicha, spokojna bez narzekania na ból i cierpienie, które temu towarzyszyło.
Ojciec, który nigdy nie chodził do kościoła wymyślił, że w pogrzebie uczestniczyć będzie dwóch księży, ale udało się jej mimo zaledwie siedemnastu lat dochować woli matki, która to jej powierzyła tę misję urządzenia świeckiego pogrzebu, pozostając wierna swoim przekonaniom.
Nie wie, w jaki sposób przekonali księdza, że pozwolił pochować matkę w rodzinnym grobie, bo do końca nie było wiadomo czy jej puste, bo jedynie wypchane gazetami po sekcji zwłok ciało nie spocznie pod jabłonką. Na pogrzebie było niemal całe miasteczko, ale nie wie, kto się modlił za spokój jej duszy, a kto uczestniczył w widowisku.
Jej były chłopak, który przyjechał na pogrzeb zdziwił się, że na tabliczce z nazwiskiem nie ma krzyża, ale nie umiała mu tego wyjaśnić.

Potem długo nic nie działo. Życie wyglądało jak pogorzelisko, które potrzebuje czasu, żeby zakwitnąć.
Ponieważ pracuje jak psychoterapeuta, doradca życiowy i duchowy, to spotyka ludzi z ograniczającymi przekonaniami, nie zakończonymi sprawami, pogubionych, uciekających, od problemów, ale tak naprawdę uciekających od poznania swego wnętrza, własnej mocy i Boskiego pierwiastka w sobie.
Proces zmian jak mówi jest prosty. Trzeba tylko podjąć właściwą decyzję i otworzyć się. Pozwolić sobie, żeby przemiany zachodziły.

Ponad dwadzieścia lat temu będąc na wakacjach zorientowała się, że się modli. Trochę zadziwiła się, że to się tak łatwo stało. Kontakt z Bogiem był tak prosty naturalny i oczywisty, że ogarnęła ją tylko głęboka wdzięczność i to wszechogarniające uczucie radości. Potem jeszcze wielokrotnie doświadczała tego stanu, w ważnych momentach życia, a teraz prawie w każdym momencie życia jest w kontakcie z Górą i rozmawia ze swoimi Mistrzami tak jakby nigdy nic, jak z przyjacielem, zaufanym powiernikiem, kimś najbliższym.
Wie o tym, że bez przemiany, tej wewnętrznej nie dochodzi się do zmian. Pisze o tym w swojej książce pt. „ DOTYK SERCA – droga do poznania siebie” gdzie mówi o budowaniu siebie, związku, o relacjach międzyludzkich i poszukiwaniu prawdy.

Pisze o tym, czego doświadczyła sama lub jej klienci.
Kiedyś uczyła i pouczała wszystkich: własne dzieci i sąsiadów, partnerów, współpracowników, którzy za nią nie nadążali, przekonywała tych, którzy nie chcieli jej słuchać myśląc, że to przyniesie jakiś rezultat, ale jak życie wielokrotnie pokazało, nic to nie dało. Dzisiaj wie, że pomaganie innym działa, jeśli zainteresowane zmianą osoby, same proszą o pomoc, same czują, że są gotowe. Jeśli tak jest, wszystko dzieje się bez robienia. Uczy słuchaczy na  wykładach i treningach, że najważniejsza w życiu jest miłość, że każdy może doświadczyć jej i przeżyć. I choć uważa, że istotą miłości jest jej  bezwarunkowość to twierdzi,  że jedynym warunkiem osiągnięcia jej, jest gotowość swego serca i duszy na okazanie jej i przyjęcie.

Wtedy już tylko trzeba zaufać i poprosić Boga o to by stać się właściwym partnerem dla swej drugiej połówki.
Takie poszukiwanie właściwego partnera zajęło jej pół życia, a właściwie należałoby powiedzieć, że zmiana samej siebie zajęła jej pół życia. Zrozumiała, że podobne przyciąga podobne. To stało się kluczem do wykreowania szczęśliwego związku, w którym teraz żyje, ponieważ proces zmian zaczęła od siebie.

Pozwoliła sobie na miłość, uznała, że jest jej godna, a w marzeniach kreowała właśnie takiego partnera jaki do niej przyszedł. Nie chodziła, nie szukała, sam zapukał do jej drzwi, a ona szeroko otworzyła je dla niego.
Wiedzą i doświadczeniem dzieli się ze swoimi klientami pomagając im prostować ścieżki swojego życia i budować nowe związki. Na swoim koncie ma wiele uratowanych „dusz”, którym pomogła wyjść na prostą, rozstać się, albo pogodzić, zobaczyć siebie w prawdzie, która, jak zawsze podkreśla - uzdrawia.
Od dłuższego czasu zgłębia tajniki cyfrologii, (nie mylić z numerologią)dzięki, której może precyzyjnie określić czy przyszli partnerzy są właściwie dobrani, czy są sobie przeznaczeni i jaki rodzaj związku mogą stworzyć. Kiedy na przykład wyznaczyć datę ślubu lub przeprowadzki. Choć swego towarzysza życia poznała nie znając jeszcze cyfrologii to z ulgą odetchnęła widząc pomyślną prognozę i ciesząc się z tego, że są razem.

Aktualnie prowadzi warsztaty pt: CUD ŚWIADOMYCH ZWIĄZKÓW, CUD WOLNOŚCI, CUD MIŁOŚCI, CUD TWORZENIA, CUD SAMOUZDRAWIANIA, CUD ŚMIERCI, CUD OBFITOŚCI, CUD OTWARTOŚCI.

Strony partnerów:

Wszystkie prawa zastrzeżone 2006. Copyright © 2006 Illuminatio